WYWIAD Z NIEWIDOMYM MARATOŃCZYKIEM CZ. I

Wywiad z Andrzejem Tikhonovem, doktorem politologii, nauczycielem języków obcych, fundraiserem, muzykiem, morsem, maratończykiem, aktywistą i prywatnie moim dobrym kolegą.

 

Andrzej, żeby przybliżyć wszystkim Twoją osobę, więc zacznijmy od początku. Wcześniej mieszkałeś w Federacji Rosyjskiej, jak to się stało, że trafiłeś do Wrocławia?

(Polska) Przybiegłem (śmiech obu). Przygotowałem się do tego. W 2014 r. przyjechałem do Polski, do Krakowa, miałem 2 tygodniowy kurs języka polskiego, później 4 tygodnie we Wrocławiu. Jak wróciliśmy do Rosji to w Petersburgu w konsulacie RP zdałem egzamin z języka polskiego. Generalnie to była bardziej taka luźna rozmowa z panią konsul. Później jak stwierdziła, że mówię po polsku, wszystkie dokumenty mam w porządku, mam potwierdzone polskie pochodzenie dostałem ważną kartę Polaka. Wtedy to już była otwarta droga żeby przeprowadzić się do Polski. Bardzo korzystne było to że wygrałem stypendium i miałem środki finansowe na cały rok żeby tutaj studiować, na spokojnie uczyć się języka polskiego i funkcjonować. W 2015 r. spakowaliśmy walizki i wsiedliśmy w pociąg i po 3 dniach byliśmy we Wrocławiu.

 

A powiedz czy trudno było Ci się nauczyć Ci się języka polskiego?

(Język) Nadal się uczę, to jest bardzo skomplikowany język. Z wykształcenia jestem nauczycielem języków obcych i językoznawcą. Łatwiej mi idzie ten naukowy wymiar języka. Dużo muszę czytać i też piszę. Język potoczny jest bardzo zróżnicowany. Wydaje mi się, że to taki proces, że ojczystego języka uczymy sie przez całe życie, bo i on się zmienia. W zależności od naszego zawodu, miejsca zamieszkania. W Polsce to jest fajne, że nie ma wielkiej różnicy czy jesteśmy na wschodzie czy zachodzie. Nie jest tak jak np. w Indiach. Na początku już się sam uczyłem. Jako, że jestem nauczycielem języków obcych to znam najlepsze metody jak się skutecznie uczyć. Najprostsza zasada to taka, że trzeba siedzieć i sie uczyć. No i tak było (śmiech). Od rana do wieczora czytałem. Robiłem notatki, później te notatki znowu czytałem. Musiałem wkuć na pamięć te różne końcówki, przypadki, odmiany czasowników (bo są też nieregularne). No i teraz po 6 latach jak coś piszę czy czytam, zwłaszcza jakiś nowy tekst naukowo skomplikowany to codziennie sięgam po elektroniczne słowniki.

  Jaki jest temat Twojej pracy doktorskiej?

(Praca dok.) Temat brzmi tak: „Organizacje pozarządowe działające na rzecz osób z niepełnosprawnością wzrokową  jako podmioty polityki w Polsce”. Piszę o organizacjach pozarządowych, które zostały założone przez osoby niewidome i które są przez nie zarządzone, zatrudniają takie osoby, itd. Wybrałem kilka takich dużych organizacji, które prężnie działają. Ich charakter jest ogólnopolski, robią projekty w różnicy województwach. Opisuje czym się zajmują, pisze o samej niepełnosprawności wzrokowej i o niepełnosprawności ogólnie. Pisze jakie są problemy. Później opisuję jakie funkcje pełnią, funkcje w ujęciu politologicznym.

 

Co sprawiło, że zacząłeś uprawiać sport i jak zaczęła sie Twoja przygoda z bieganiem?

(start biegania) Z aktywnością fizyczna u mnie było tak, że pojawiła sie jak jeszcze byłem mały, bo mój ojciec uprawiał narciarstwo biegowe. Bardzo dużo biegał na biegówkach. Brał udział w zawodach. Po całym Związku Radzieckim latał z tymi biegówkami. Próbował nas z bratem w trybie sportowym wychowywać. Niekoniecznie mu sie to udało. Mama chodziła ze mną na zajęcia o charakterze rehabilitacyjnym. Nie widzę od urodzenia, jak miałem 2 lata to juz nic nie wiedziałem . Wtedy dziecko ma różne problemy z koordynacją, równowagą i chodziłem na różne zajęcia i ćwiczenia, które bardzo pomogły. I też to co Ojciec z nami ćwiczył i pokazywał bardzo mi pomogło. Pamiętam od 5 roku życia w Archangielsku jak była zima (a zima w Archangielsku była od września do maja) to przez cały czas jeździliśmy z Ojcem na biegówkach. Co weekend gdy Ojciec jeszcze nie miał samochodu to wyjeżdżaliśmy z przyjaciółmi takim wielkim wozem właśnie gdzieś poza miasto i tam lataliśmy. I tak pamiętam 10-12 km mając 9 lat robiłem na spokojnie. Później przez różne perturbacje rodzinne i jeszcze ten wiek nastoletni jakoś ta aktywność fizyczna przestała dla mnie istnieć. Następnie było tak, że powróciłem do Archangielska z USA (było to w ramach programu wymiany) ważąc 85 kg. Lekarz stwierdził, że mam stopień otyłości, zacząłem mięć problemy z sercem, miałem nadciśnienie jak dziadek. Lekarz stwierdził, że trzeba nawet brak leki. Po powrocie do domu stwierdziłem, że chyba 23 lata przy moim wzroście (jestem niewysoki)  85 kg wagi, nadciśnienie, problemy z sercem to bez jaj. Trzeba coś z tym zrobić. Powróciłem do tej aktywności fizycznej. No i teraz trochę analizując to bardzo szkoda, że wtedy nie miałem wiedzy o tym jak sie ćwiczy, nie miałem trenera. Na pewno poszło by łatwiej i efektywniej. A zacząłem ćwiczyć w domu to co Ojciec kiedyś pokazywał, takie proste ćwiczenia jak pompki, przysiady. Miałem niezbyt ciężkie hantle, ale jak się pomachało przez godzinę to czuło się efekt. W ciągu pół roku z 15 kg zrzuciłem. Pojawiły się jakieś mięśnie. Od razu w ogóle inaczej się poczułem fizycznie, psychicznie. emocjonalnie. Wtedy też w pracowałem w organizacji pozarządowej, to była jedna z moich prac. W ramach projektu międzynarodowego dostaliśmy środki finansowe i stworzyliśmy taką małą siłownię. Była jedna bieżnia, orbitrek, rower stacjonarny i po prosty tak przestrzeń żeby z osobami niewidomymi właśnie ćwiczyć. Była tam trenerka. Niestety nie miałem czasu żeby w grupie robić ćwiczenia. Były tam bardziej podstawowe ćwiczenia dla osób starszych. No ale ćwiczyłem tak od czasu do czasu na bieżni, od czasu do czasu na rowerze, no i chodziłem na basen. No ale to tak właśnie nieregularnie. A z bieganiem to już w Polsce się zaczęło, bo jak do Polski się przeprowadziliśmy to ja juz przez cały czas ćwiczyłem w domu. Nie ćwiczę tylko gdy wtedy gdy jestem w podróży, chory albo zmęczony, a tak to codziennie, co najmniej pół godziny. W Polsce na początku oczywiście trzeba było jakoś na początku się odnaleźć. Na początku nie miałem czasu żeby chodzić na siłownię czy na basen. Pewnego dnia zadzwonił do mnie kolega z Krajowej Reprezentacji Doktorantów, reprezentuje nas wobec różnych instytucji państwowych. Zadzwonił bo robili projekt dla doktorantów, że można było przebiec mini maraton, półmaraton albo maraton Silesia w 2017 r. Powiedział, że szukają osób z niepełno sprawnościami, którzy by chcieli tam pobiec. Nikogo nie znalazłem, więc stwierdziłem, że spróbuję przebiec ten mini maraton  4 km i 200 m.  Znalazł dla mnie przewodnika, fizjoterapeuta z wykształcenia, tez doktorant. Kiedy trzeba było sie zapisywać na bieg ja zapisałem się na mini maraton, a ten mój przewodnik powiedział -Weź zapisz się na półmaraton, przebiegniemy 10 km, zobaczysz chociaż jak to wygląda żeby poczuć atmosferę i klimat, a później zejdziemy z trasy- No i oczywiście po starcie nie wiem co by miałoby się stać żebym zszedł z trasy. Po 12 km oczywiście nie miałem siły żeby biec, więc marszem doszliśmy do mety. Pierwszy półmaraton skończyłem w czasie 2 h 43 min., bo szliśmy około 10 km. Później postanowiłem, że będę chodził na siłownię. W tym monecie ćwiczyłem na siłowni regularnie. Ale nie myślałem, że będę biegał w zawodach, na bieżni to tak 2-3 km. Koleżanka przeczytała na FB, ze ukończyłem półmaraton i powiedziała, że może przebieglibyśmy w Poznaniu półmaraton. Wtedy zacząłem  świadomie się przygotowywać . Ten w Poznaniu już przebiegłem, żadnego marszu tam prawie nie było. No i tak się rozkręciło. Kupiłem buty biegowe, zacząłem o tym czytać, zacząłem słuchać podcastów, na YT oglądać co mówią biegacze i trenerzy. No i jakoś to idzie.

A co sprawia Ci największą trudność podczas biegania?

 (Trudności) Dobre pytanie. Są różne czynniki. Podczas biegania to główna trudność to to, że nie widzę (śmiech). Bieganie na siłowni na bieżni to jedno, ale pierwsze moje zawody wyglądały tak, że z ludźmi nawet razem nie biegaliśmy razem. Tak biegałem np. w Łodzi, w Poznaniu. Zawsze miałem różnych przewodników, trochę przed biegiem poćwiczyliśmy, pogadaliśmy. I to się przekładało na tempo i komfort biegu. To też wymaga dodatkowego treningu od biegacza niewidomego, jak nie biega na bieżni tylko bierze udział w zawodach lub biega ogólnie w terenie. Tutaj trzeba trenować stabilizację, równowagę, reakcję. Wiadomo, że nigdy nie mogę biegać na luzie. I może to właśnie powoduje, że nie da się osiągnąć maksymalnego tempa. Jednak mózg tak działa. Te procesy tez potrzebują energii, dlatego nie mogę całkowicie skupić sie tylko na samym bieganiu. Musze słuchać przestrzeni, analizować różne rzeczy. Wiem, że niewidomi biegacze mogą bardzo szybko biegać, mają dobre wyniki biegając w maratonach, więc da się to jakoś przełamać. To tylko kwestia treningu, ogólnorozwojowych ćwiczeń, koordynacji, reakcja, równowaga, itd., itp.

Dodaj komentarz